NaturaPrzyrodaŚrodowisko

Nagłe zniknięcie leśnego skinka z Wyspy Bożego Narodzenia

Leśny scynk kwitł niegdyś na Wyspie Bożego Narodzenia, australijskim terytorium u wybrzeży Indonezji. Ilustracja: Ricardo Macia Lalinde/The Guardian

Ostatni leśny scynk z Wyspy Bożego Narodzenia nazywał się Gump. Mieszkał w przestronnej klatce wypełnionej kamieniami, ziemią, kłodami i gotowym zapasem świeżego pożywienia dla bezkręgowców w parku narodowym wyspy.

Nie był szczególnie aktywny, ale z drugiej strony nie można wiedzieć, co dzieje się w umyśle scynka. Jego imiennikiem był Forrest Gump – obaj byli samotnikami, którzy mimo łagodności i skromności przeżyli doniosłe wydarzenia, nie zdając sobie sprawy z wyjątkowego przebiegu ich życia. Leśny scynk z wyspy Bożego Narodzenia (lub scynk z Whiptail) kwitł na swojej wyspie, terytorium Australii u wybrzeży Indonezji.

W roku 1979 naukowcy udokumentowali, że były to najliczniejsze scynki. Te jaszczurki były wizualnie dość nijakie. Nie za małe, ale w żadnym wypadku nie duże, miały średnio około 20 cm (8 cali) długości i smukłe ciało pokryte brązowożółtymi łuskami. Były praktycznie domyślnym obrazem, który przychodzi na myśl, gdy myślimy „jaszczurka”.

Jeszcze w r. 1998 można było zobaczyć dziesiątki ich małych opalonych ciał wśród ściółki leśnej, wygrzewających się w strzępach światła słonecznego przebijającego się przez gęsty baldachim lasu, chrupiącego znalezione owady.

To, co być może najbardziej frustrujące dla tych, którzy czule pamiętają Gumpa i inne leśne scynki, to fakt, że nie mogą powiedzieć z całą pewnością, co spowodowało ich szybki upadek. Scynki leśne to prastara grupa gatunków, która ewoluowała ponad 5 milionów lat temu. Mieszkali na Wyspie Bożego Narodzenia przez dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy lat. A jednak w ciągu zaledwie dziesięcioleci spadły one z obfitości do wyginięcia. Do 2003 roku można je było znaleźć tylko w wybranych, niszowych lokalizacjach na wyspie, która mierzy zaledwie 135 km2 (52 mile kwadratowe).

Był to prawdopodobnie zbieg czynników. Około ćwierć do jednej trzeciej wyspy została oczyszczona w XX wieku z wydobycia fosforanów, zakłócając ekologię wyspy w sposób, który wciąż nie jest w pełni zrozumiały. Kolejnym problemem były wszystkie obce gatunki, które zostały wprowadzone na wyspę. Owady, takie jak szalone mrówki, rywalizowały ze scynkami o pożywienie. Wilcze węże, dzikie koty i olbrzymie stonogi żerowały na gadach.

Leśne scynki, które tak długo żyły z bardzo nielicznymi naturalnymi drapieżnikami na swojej odizolowanej wyspie, nie były w stanie wytrzymać presji ze wszystkich stron. Do roku 2008 naukowcy mogli znaleźć leśnego scynka tylko w jednym miejscu. Upadek scynków następował tak szybko, że biolodzy odczuli coś w rodzaju bicza. Wciąż tak mało wiedzieli o tych gadach, a jednak już znikały. W wielkim pośpiechu, w 2009 roku starali się schwytać jak najwięcej leśnych scynków w ramach programu hodowlanego. Ale było za późno. Było zbyt mało tych bardzo wymijających, nieśmiałych stworzeń. W końcu złapali tylko trzy, wszystkie samice, w tym Gumpa.

Trio mieszkał w klatce przez kilka lat, aż dwóch z nich w niefortunnym nieszczęściu uciekło z klatki i zmarło. Został tylko Gump. Naukowcy zajmujący się ochroną przyrody mieli nadzieję, że znajdą samca, z którym Gump mógłby się kojarzyć, aby utrzymać gatunek przy życiu. Ale chociaż przeszukiwali nierówny teren Wyspy Bożego Narodzenia, badali wapienne głazy i przeczesywali las, od roku 2010 nie widziano żadnego leśnego scynka w dziczy, pod koniec tych początkowych prób schwytania.

Gump żył jeszcze przez kilka samotnych, spokojnych lat. Patrzenie na Gumpa i jego samotną egzystencję „daje naprawdę dziwne uczucie”, mówi John Woinarski, biolog zajmujący się ochroną przyrody z australijskiego Uniwersytetu Karola Darwina, który przez dwa lata mieszkał na Wyspie Bożego Narodzenia, aby badać zagrożone gatunki, takie jak scynki. „Patrzysz na tę ostatnią osobę, wiedząc, że kiedy ta umrze, co nieuchronnie nastąpi, będzie to koniec tej długiej historii ewolucyjnej… To blizna na naszym sumieniu”.

Gump zmarł w maju r. 2014, zaledwie cztery miesiące po tym, jak australijskie prawodawstwo w końcu uznało leśnego scynka na Wyspie Bożego Narodzenia jako zagrożonego. Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody ogłosiła ten gatunek oficjalnie wymarły w roku 2017.

Nawet gdyby nie zmalały tak szybko, Gump i jego pokrewni leśne scynki byliby słabszymi w ochronie. Duże, skoordynowane działania na rzecz ochrony zwykle skupiają się najpierw wokół gatunków charyzmatycznych. „To ludzkie uprzedzenie i nie powinniśmy tego pokazywać – wszystkie te gatunki mają prawo do istnienia” – mówi Woinarski.

Leśny scynk zniknął bezgłośnie – jego wyginięcie było równie ciche jak jego codzienne życie.


irme.pl

Źródło: The Guardian