EkologiaNaturaPrzyrodaŚrodowisko

Używanie dzikich roślin do codziennej żywności i przedmiotów może szkodzić środowisku

Używanie dzikich roślin w zwykłej żywności i kosmetykach może zaszkodzić ekosystemowi. Za takimi produktami, jak balsam, szampon i herbata, zawiłe łańcuchy dostaw kryją zagrożenia środowiskowe i społeczno-ekonomiczne związane z shea, arganem, lukrecją i innymi składnikami.

Te wspólne dobra obejmują składniki pochodzące z dzikich roślin. W nowym badaniu odkryto, że metody stosowane do zbioru tych roślin – z których wiele jest zagrożonych – mogą szkodzić środowisku i wyzyskiwać ludzi.

Dwanaście roślin – kadzidło, shea, orzechy brazylijskie, jałowiec, lukrecja, baobab, argan, candelilla, pygeum, jatamansi, guma arabska i gorzknik kanadyjski – zostały wyróżnione w badaniu przeprowadzonym przez specjalistów ds. handlu dziką fauną i florą powiązanych z ONZ.

Według Caitlin Schindler, kierownika projektu w Traffic, organizacji non-profit, która śledzi zrównoważony rozwój handlu dziką fauną i florą, pochodne roślinne w artykułach gospodarstwa domowego często „ulatują pod radarem”. „Siedzą tam gdzieś pośród listy składników na etykietach produktów”. Nawet jeśli klienci znają nazwy składników, nie ma informacji o procedurach związanych z ich zbieraniem lub przetwarzaniem.

Narażanie na ryzyko

W badaniu opublikowanym w kwietniu przez Traffic, Organizację ds. Wyżywienia i Rolnictwa oraz Grupę Specjalistów ds. Roślin Leczniczych przy Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody (IUCN) kilka roślin jest zagrożonych wyginięciem. Największe zagrożenia to przełowienie, inwazyjne szkodniki i choroby, zmiana klimatu oraz utrata siedlisk. Według badań, zbieranie roślin na ich składniki może obejmować pracę dzieci i łamanie praw pracowniczych, podobnie jak w przypadku orzechów brazylijskich. Wiele żniwiarzy to kobiety znajdujące się w niekorzystnej sytuacji, które mieszkają w słabo rozwiniętych regionach wiejskich.

Według artykułu trudno jest określić, czy wykorzystanie ponad 500 000 powszechnie sprzedawanych gatunków roślin jest zrównoważone, ponieważ IUCN nigdy nie oceniła ich stanu ochrony.

Tymczasem handel dzikimi roślinami rozszerza się o zastosowania w aromaterapii, medycynie naturalnej, suplementach diety i kosmetykach naturalnych. W r. 2020 amerykańscy konsumenci wydali ponad 11 miliardów dolarów na ziołowe suplementy diety, co stanowi wzrost o ponad 17% w porównaniu z r. 2019. Lukrecję i inne rośliny stosuje się w ziołowych profilaktyce i leczeniu COVID-19, podczas gdy kora chilijskiego drzewa mydlanego jest używana w szczepionce COVID-19 Novavax.

Od dawna wykorzystywane przez lokalne populacje, takie jak kadzidło w Somalii, orzechy brazylijskie w Ameryce Południowej i proszek baobabu w południowej Afryce, wiele z tych roślin jest obecnie zagrożonych nadmiernymi zbiorami z powodu rosnącego światowego popytu.

Jednak przy eksporcie takich materiałów klienci zagraniczni często nie wiedzą, z jakiego kraju pochodzą te towary.

Zużyte towary

Wiele firm promuje certyfikaty w Internecie lub na etykiecie produktu.

Zapytanie firm, w jaki sposób upewniają się, że ich towary nie zagrażają bioróżnorodności i że kombajny są odpowiednio wynagradzane i traktowane, jest doradzane przez Schindlera, jeśli takie pozycje nie są wymienione.

Twierdzi, że nie zobaczymy żadnych zmian, dopóki klienci nie będą wywierać nieco większej presji na firmy.

Według Schindlera „składniki są niezwykle istotne dla życia wielu ludzi”, dlatego konsumenci nie powinni rezygnować z używania tych towarów.


Opracowanie: irme.pl