Człowiek

Czy dzięki konsumpcjonizmowi nasze życie jest lepsze?

Mówi się, że dzięki konsumpcjonizmowi nasze życie jest lepsze, a my coraz bogatsi. Ale tak naprawdę zakłóca on nasz wewnętrzny spokój, podkopuje poczucie własnej wartości, niszczy poczucie bezpieczeństwa.

Psychologia przeprowadziła na ten temat mnóstwo badań. Wiemy z nich, że im silniej ludzie angażują się w kulturę celebrycką, czytają kolorowe czasopisma i śledzą plotki o gwiazdach, tym słabsze mają więzi z własnymi sąsiadami. Celebrytka i celebryta zastąpili im przyjaciółkę i sąsiada. Można powiedzieć, że fałszywy bliźni wyparł prawdziwego. Takie osoby mniej interesują się polityką, rzadziej głosują, rzadziej protestują.

Kultura celebrycka wypiera to, co jeszcze nam zostało z moralności. Sprawia, że konsumpcjonizm staje się bronią. Nawet bunt podlega utowarowieniu. Nawet ludzie, którzy zostali bohaterami politycznego oporu, są zawłaszczani przez korporacje i sprzedają nam ten bunt. Opór staje się przedmiotem konsumpcji. Relacja konsumpcyjna spłyca wszystko, aż do utraty wszelkiego znaczenia.

Konsumpcja niszczy nasze związki, bo jeśli siebie samych traktujemy jak towar, to innych też. Zaczynamy myśleć w kategoriach: co ta osoba może dla mnie zrobić, a nie: jak to jest z nią być. Przeliczamy związki na pieniądze. Nawet związki ze światem przyrody: stąd cała idea „kapitału naturalnego” i przekonywanie nas, że nie cenimy niczego, co nie ma ceny. Cenę ma mieć przedmioty, w przeciwnym razie nie jest nic warte i nie będziemy brać ich pod uwagę.

Wszystko staje się konsumowalne, bo konsumpcjonizm napędzany żądaniami kapitalizmu obejmuje każdy aspekt życia naszego i wszystkich wokół nas. Tępi w nas człowieczeństwo, odbiera nam miejsce w społeczeństwie, miejsce w teraźniejszości, przeszłości i przyszłości. Izoluje nas, odsuwa, uprzedmiotawia, niszczy umysły.

Tymczasem chcąc uświadomić społeczeństwu w jakim kierunku zmierzamy, Steve Cutts obrazuje, jak bardzo zatraciliśmy się w chęci posiadania i pędzie po pieniądze.

Pandemia na pewno wielu z nas nauczyła, że nie wystarczą nam związki wirtualne. Nie wystarczy istnienie wyłącznie w roli konsumenta. Rozpaczliwie potrzebujemy odzyskania kontaktu z innymi. Potrzebujemy styczności ze światem fizycznym, ze światem przyrody. Ludzie silnie tego pragną.

Może więc nadeszła dobra pora, by przyjrzeć się temu, kim jesteśmy i gdzie się znajdujemy. By przewartościować nasze relacje ze sobą nawzajem i z resztą żyjącego świata. By obalić konsumpcjonizm, odzyskać więzi i na nowo rozniecić moralną wyobraźnię.


Opracowanie: irme.pl