Klimat

Katastrofy klimatyczne kosztują coraz więcej

Katastrofa klimatyczna

Z roku na rok katastrofy naturalne dokonują coraz większych zniszczeń.

Rok 2020 był pod tym względem rekordowy.

Największych spustoszeń dokonały wielkie pożary i sezon huraganów.

Ubiegłoroczne katastrofy naturalne pochłonęły tysiące ofiar śmiertelnych.

Najgorzej było w Azji, gdzie ubezpieczyciele wypłacili zaledwie 3 mld dolarów ze strat wycenionych w sumie na 67 mld dolarów – liczy gigant ubezpieczeniowy, Munich Re.

To tam zresztą miała miejsce najkosztowniejsza katastrofa.

Chodzi o powódź w Chinach podczas letnich deszczy monsunowych, wyceniona na ok. 17 mld dolarów. Ubezpieczone było zaledwie 2% tej kwoty.

Ernst Rauch, klimatolog z Munich Re: – Te ekstremalne kataklizmy są konsekwencją trwającego od dziesięcioleci trendu ocieplenia atmosfery i oceanów. Rosnąca liczba fal upałów i susz podsyca pożary, a silne cyklony tropikalne i burze stają się coraz częstsze. Badania pokazują, że występowanie takich wydarzeń jak tegoroczne fale upałów na północnej Syberii są obecnie 600 razy bardziej prawdopodobne niż poprzednio. A to wszystko odbija się na gospodarce.

Jeśli krajom uda się utrzymać średni globalny wzrost temperatury do mniej niż dwóch stopni Celsjusza powyżej poziomu sprzed epoki przemysłowej – cel wyznaczony przez porozumienie paryskie z roku 2015, straty gospodarcze do połowy wieku byłyby marginalne.

Swiss Re liczy, że w takim wypadku gospodarki większości krajów byłyby mniejsze nie więcej niż o 5 procent.

Strata PKB Polski byłyby 5-cio procentowa, a w Wielkiej Brytanii PKB byłoby niższe o około 4 punkty procentowe.

Z prognoz Swiss Re wynika, że nawet jeśli wzrost globalnej temperatury utrzyma się na poziomie 2 stopni Celsjusza, Malezja, Filipiny i Tajlandia odnotują wzrost gospodarczy o 20 proc. niższy w roku 2050.

Licząc wzrost o 2,6 stopnia Celsjusza, PKB tych krajów spada już o jedną trzecią.

Obecne poziomy emisji odsuwają nas od realizacji tych celów.

Według danych Swiss Re, globalne temperatury prawdopodobnie wzrosną nawet o 2,6 stopnia do roku 2050.

Jeśli nie zostaną podjęte żadne działania łagodzące, globalne temperatury mogą wzrosnąć nawet o ponad 3 stopnie Celsjusza.

A wtedy światowa gospodarka może skurczyć się o 18% w ciągu najbliższych 30 lat.

W najczarniejszym scenariuszu, kiedy temperatura wzrośnie o 3,2 stopni Celsjusza, poziom zamożności Malezji, Filipin i Tajlandii spadłby prawie o połowę w porównaniu z sytuacją, gdyby świat nie dotknęły w ogóle zmiany klimatyczne.

Gospodarka Indonezji byłaby o 40% mniejsza, Indii – o 35%.

Zmiany klimatyczne są ryzykiem systemowym i można się nimi zająć tylko globalnie.

Jak dotąd robi się zbyt mało – kwituje Jérome Haegeli, główny ekonomista grupy Swiss Re.

Ryzyko klimatyczne wpływa na każde społeczeństwo, każdą firmę i każdą osobę.

Do r. 2050 światowa populacja wzrośnie do prawie 10 miliardów ludzi, zwłaszcza w regionach najbardziej dotkniętych zmianami klimatu. Musimy więc działać już teraz, aby złagodzić ryzyko. Zmiany klimatyczne i utrata różnorodności biologicznej są dwoma wyzwaniami, z którymi musimy się zmierzyć jako społeczność globalna, aby utrzymać zdrową gospodarkę i zrównoważoną przyszłość – powiedział Thierry Léger, prezes Swiss Re Institute.

Fale upałów, pożary, susze i ulewne deszcze, które są efektem ocieplenia klimatu mają swoje wymierne konsekwencje w gospodarce.

Przykład?

Podnoszący się poziom mórz skutkuje utratą gruntów, które w innym przypadku mogłyby być wykorzystywane gospodarczo.

Z kolei wzrost temperatur może prowadzić do nieurodzaju upraw, co najmocniej byłoby odczuwalne w azjatyckich krajach rozwijających się.