EkologiaKlimatNaturaPrzyrodaŚrodowisko

Dzień Dzikiej Flory, Fauny i Naturalnych Siedlisk

Dzień Dzikiej Flory, Fauny i Naturalnych Siedlisk

19 września obchodzimy Dzień Dzikiej Fauny, Flory i Naturalnych Siedlisk.

To ważne święto – szczególnie w czasach, gdy dla dzikiej przyrody, wypieranej przez człowieka i jego wciąż rosnące potrzeby, pozostaje coraz mniej miejsca.

Rozrastające się miasta, drogi, przemysł, osiedla domków na przedmieściach, budowanych by ich mieszkańcom żyło się przyjemniej (bo bliżej natury), przekształcanie terenów rolniczych, regulowanie rzek, osuszanie obszarów podmokłych, masowa turystyka.

Wszystko to sprawia że, kurczą się lub zanikają naturalne siedliska, a wraz z nimi zamieszkujące je gatunki roślin i zwierząt.

Giną przede wszystkim gatunki wyspecjalizowane, niepotrafiące  dostosować się do zmieniającego się środowiska, gatunki o wąskich wymaganiach pokarmowych i siedliskowych, posiadające utrudnione możliwości migracji z zagrożonych miejsc lub migrujące po zagrożonych szlakach i do zagrożonych siedlisk, jak np. duże drapieżniki wymagające do życia rozległych, niezmienionych przez człowieka obszarów.

W Polsce żyje 38 mln ludzi i zaledwie 100 niedźwiedzi, 200 rysi i 850 wilków.

Krytycznie zagrożony pierwiosnek omączony rośnie już tylko na jedynym w Polsce stanowisku na południu kraju – w Jaworkach.

Wiele gatunków nie przetrwa bez ludzkiej pomocy i włożonego w ich ochronę wysiłku.

Obserwując zmieniający się krajobraz, jesteśmy świadkami przekształcania środowiska, i tym samym zajmowania kolejnych terenów przyrodniczych przez człowieka.

Powoduje to spadek liczebności wielu gatunków dzikiej fauny i flory.

W związku z tym, po negocjacjach Rady Europy powstał dokument , o charakterze umowy międzynarodowej tzw.

Konwencja o ochronie gatunków dzikiej flory i fauny europejskiej oraz ich siedlisk podpisana w dniu 19 września 1979 r. w Bernie, stąd potoczna jej nazwa tzw. Konwencją Berneńską.

Możemy tam przeczytać, że państwa, które są jej stronami zobowiązują się do realizowania działań mających na celu ochronę zagrożonych i ginących gatunków oraz ich siedlisk, jak również prowadzenia działań edukacyjnych i rozpowszechniania informacji dotyczących ochrony dzikiej fauny i flory oraz podjęcia międzynarodowej współpracy mającej na celu ochronę gatunków transgranicznych.

Na terenie Unii Europejskiej gatunki i siedliska chronione są w ramach wciąż rozwijających się sieci obszarów Natura 2000.

Celem funkcjonowania Europejskiej Sieci Ekologicznej Natura 2000 jest zachowanie określonych typów siedlisk przyrodniczych oraz gatunków, które uważa się za cenne i zagrożone w skali całej Europy oraz ochrona różnorodności biologicznej.

Podstawą funkcjonowania programu Natura 2000 są dwie unijne dyrektywy tzw.

Dyrektywa ptasia i Dyrektywa siedliskowa.

Obecnie sieć Natura 2000 w Polsce obejmuje ok. 20% powierzchni lądowej.

W jej skład wchodzi 849 obszarów mających znaczenie dla Wspólnoty (obszarów ,,siedliskowych” -przyszłych specjalnych obszarów ochrony siedlisk), a także 145 obszarów specjalnej ochrony ptaków.

Bioróżnorodność znika w tempie bezprecedensowym

W ciągu ostatnich 50 lat aż o 68 proc. zmniejszyła się liczebność populacji ssaków, ptaków, płazów, gadów i ryb na świecie – podaje The Living Planet Index.

Z reguły zauważamy, że giną pandy, tygrysy i niedźwiedzie polarne, ale mało kto zwraca uwagę na tysiące mało charyzmatycznych gatunków zwierząt, które również masowo wymierają.

Statystyki są przerażające – w ciągu najbliższych dziesięcioleci wyginie około miliona gatunków podaje raport ONZ n/t bioróżnorodności.

Wiele z nich znalazło się wśród ponad 20 811 populacji 4392 gatunków kręgowców (ssaków, ptaków, płazów, gadów i ryb), które obserwacjami objęły setki badaczy tworzących raport The Living Planet Index (tu znajdziecie podsumowanie raportu po polsku) będący inicjatywą organizacji WWF i instytutu badawczego Zoological Society of London.


Źródło: WWF Polska

Wnioski z ich najnowszej publikacji, obejmującej lata od 1970 do 2016, są druzgocące.

Bioróżnorodność znika w tempie bezprecedensowym.

Dotyczy to zwłaszcza Ameryki Środkowej i Południowej, gdzie odnotowano aż 94-proc. spadek liczebności populacji kręgowców.

W Afryce liczebność populacji skurczyła się o 65 proc., w Azji Wschodniej, Południowo-Wschodniej, Oceanii i Australii – o 45 proc., o jedną trzecią w Ameryce Północnej i o 24 proc. w Europie i Azji Centralnej.


Źródło: Statista

I to, że Europie wiedzie się nieco lepiej niż reszcie świata, to niestety żadne pocieszenie.

Europejczycy już wcześniej wytrzebili swoje gatunki, a teraz, wprowadziwszy systemy ochrony przyrody na swoim kontynencie, pośrednio korzystają na wyniszczaniu zasobów innych kontynentów.

Wszędzie na świecie to działania człowieka są przyczyną spadków liczebności populacji zwierząt.

Od czasu rewolucji przemysłowej aż trzy czwarte powierzchni Ziemi wolnej od lodu zostało przekształcone w pola uprawne albo zajęte zabudowaniami, z tego samego powodu znikło też ponad 85% terenów podmokłych.

Zwierzęta giną, bo ludzie na nie polują, niszczą ich siedliska, zanieczyszczają środowisko, wprowadzają też gatunki inwazyjne, które trzebią rodzime gatunki i zajmują ich tereny.

Sytuację pogarsza zmiana klimatu (również wywołana przez człowieka), która już sama w sobie stawia przetrwanie wielu wrażliwych gatunków pod znakiem zapytania, m.in. zmuszając je do migracji w chłodniejsze rejony.

Wpływ człowieka jest odczuwalny nie tylko na lądzie.

Analizy pokazały, że populacje gatunków słodkowodnych skurczyły się o 84 proc., a 75 proc. zasobów ryb w oceanach jest nadmiernie eksploatowanych. A od początku istnienia cywilizacji nasz gatunek spowodował zniknięcie aż połowy biomasy na Ziemi, wywołując szóste wielkie wymieranie w jej dziejach.

Tymczasem nasza konsumpcja i liczba ludności świata stale rośnie.

Do roku 1970 ślad ekologiczny ludzkości, czyli ilość zużywanych zasobów naturalnych, był mniejszy niż tempo regeneracji Ziemi.

Dziś, aby zaspokoić nasze apetyty, przejadamy co roku o 56% więcej ziemskich zasobów, niż jest w stanie się odnowić.

Żyjemy więc na kredyt i koszt następnych pokoleń.