Człowiek

Radosne odliczanie do świąt

Tradycja przygotowań do świąt Bożego Narodzenia sięga czasów słowiańskich. Choć wydaje się bardzo odległa, warto z niej czerpać pełnymi garściami, by już od początku grudnia celebrować wyjątkową, gwiazdkową atmosferę.

Ludowe zwyczaje z różnych regionów Polski pokazują, że okres przed Bożym Narodzeniem był pełen uśmiechu i spotkań towarzyskich. Matka Ziemia, traktowana jak żywa istota, od połowy listopada odpoczywała, a wszelkie prace polowe, ba, nawet wbicie zwykłego palika, było zakazane aż do wiosny.

„W adwenta ziemia święta”, mówili chłopi i przenosili całą swoją aktywność do domowego zacisza, by ciemne dnie i długie wieczory spędzać na wspólnej pracy przy kominku. Kobiety, niezależnie od wieku, gromadziły się kolejno w domach każdej z nich i darły gęsie pierze na poduszki i pierzyny. Przędły też wełnę i len, przebierały fasolę lub groch i robiły świąteczne ozdoby, wymieniając się przy okazji nowinkami i ploteczkami.

Bywało, że towarzyszyli im najstarsi w rodzie – dorzucali drwa do pieca, snuli gawędy o dawnych wojnach, a także opowiadali legendy o czarownicach, strzygach, duchach i smokach. Do pracujących kobiet wpadali też niekiedy młodzi zalotnicy, podpatrujący wcześniej przez okna piękne panny.

Rozdmuchiwali pierze i powodowali rejwach, piski i śmiechy, korzystając z zamieszania i podszczypując dziewczyny. „Kto się zaleca w adwena, będzie miał żonę na święta”, powiadali starsi, a młodzież skwapliwie korzystała ze swatów. We wschodniej Polsce adwent zyskał nawet dzięki temu nazwę swadziebne.

MAGICZNE KOLORY

Zieleń i czerwień w tradycji świątecznej mają magiczne, przedchrześcijańskie znaczenie. Zielone gałązki drzew iglastych symbolizują życie, a czerwony kolor ozdób – moc, miłość i energię seksualną. Czerwień, związana ze słońcem, miała też odstraszać demony, które kojarzą się z ciemnością. Wieńce w takich właśnie kolorach, umieszczone w domu lub na drzwiach, odpędzają wszelkie nieprzyjazne energie i istoty z zaświatów

W PALECIE ZIELENI

Aby umilić sobie odliczanie do świąt i celebrowanie tego czasu, pleciono wieńce z zielonych gałązek i ozdabiano je czterema świecami – na każdą niedzielę oczekiwania. Wieńce wieszano też na drzwiach domów, bo wierzono, że jest to czas obfitujący w magię, a wieniec ma chronić domostwo przed nieproszonymi gośćmi z zaświatów.

Dla przykładu górale babiogórscy z Beskidów szczególnie uważali na „guślorki”, „carownice” i „babrule” w okolicy dnia św. Łucji, który przypada 13 grudnia. Wierzyli, że już w wigilię tego święta spiskujące z diabłem czarownice mogą rzucić uroki, używając do tego celu jakiegoś przedmiotu z gospodarstwa.

Dlatego na wszelki wypadek starali się nie wychodzić z domów po zmroku, nikomu niczego nie pożyczać, a nawet nie dawać jałmużny żebrakom. Zabezpieczali się też, wieszając w oknach i drzwiach zioła i gałązki drzew. Tymczasem w Niemczech oprócz wieńców, na których mocowano świece, odliczano dni do świąt także na inne sposoby. Malowanie kredą na drzwiach kresek od 1 grudnia przez kolejne 24 dni lub skreślanie po jednej z wcześniej namalowanych kresek, zapalanie na wieńcu codziennie jednej świeczki albo umieszczanie na nim woreczków z drobnymi prezentami, przyklejanie na domach każdego dnia nowego obrazka związanego z Bożym Narodzeniem – wymienia tradycje adwentowe dr Edyta Pagel, antropolog kultury.

W kręgach protestanckich tworzono też specjalne świąteczne zegary, podzielone na 24 segmenty z wklejonymi obrazkami religijnymi. Wszystkie te zwyczaje miały pomóc prostym, niepiśmiennym ludziom w orientacji czasowej przed ważnymi świętami, a małe niespodzianki – umilić surowy okres wyrzeczeń adwentowych – dodaje ekspertka

Aż pewnego dnia w Monachium mama małego Gerharda po raz pierwszy przyczepiła dla niego na kartonowej tablicy ciasteczka po jednym na każdy dzień odliczania do świąt. Tak narodziła się nowa tradycja.

OKIENKO PO OKIENKU

Zainspirowany wspomnieniem z dzieciństwa o kalendarzu stworzonym z kartonu i sznurka Gerhard Lang – bo tak nazywał się ów chłopiec – stworzył w 1904 roku pierwszy, kolorowy kalendarz adwentowy z ukrytymi w okienkach słodyczami. Od 1908 roku takie kalendarze-bombonierki zaczęły swoją karierę komercyjną, najpierw w Niemczech, a potem w innych regionach kultury protestanckiej.

W Polsce pojawiły się w latach trzydziestych XX w. I choć miały korzenie protestanckie, łączyły się z katolicką wiarą w narodzenie Jezusa i adwentem – mówi dr Edyta Pagel. I dodaje: – Zwyczaje, tradycje przenikają z jednych kultur do innych, wzbogacając je, urozmaicając, otwierając na to, co nowe, inne. Adaptowanie przez Polaków kalendarza adwentowego było związane nie tylko z elementami religii chrześcijańskiej, lecz także z obdarowywaniem, które jest bardzo ważne w naszym kręgu kulturowym

Ponownie doceniliśmy wartość obdarowywania bliskich kalendarzami – ale także kupowania ich dla siebie – w latach dziewięćdziesiątych XX w. Otwieranie kolejnych okienek – w tamtym czasie głównie z czekoladkami – stało się częścią magii świąt. Można obchodzić część tradycyjną świąt, oddzielając ją od religijnej. Możemy nie być religijni, ale lubić podniosłość, celebrowanie tego okresu, biesiadowanie z rodziną, obdarowywanie bliskich prezentami.

Grudniowe świętowanie było i jest tradycją powszechną na świecie i starszą od chrześcijaństwa. Wiele kultur celebruje w tym okresie zakończenie pory ciemnej, mrocznej i nadejście światła, co jest związane z przesileniem zimowym – wyjaśnia antropolog.

HEJ KOLĘDA, KOLĘDA!

Do wesołych tradycji adwentowych należy też kolędowanie, które na Pomorzu i Kaszubach zaczynało się już w adwencie. Grupa przebierańców pod wodzą Gwiôzdy w ubraniu ze słomy chodziła od domu do domu, śpiewając i rozdając dzieciom łakocie. Również na Warmii w wesołych korowodach można było spotkać przebranych za zwierzęta: niedźwiedzia, kozę czy konia. Zwyczaj ten miał źródło w tradycji pogańskiej.

ŚWIATOWA KARIERA KALENDARZA

W ojczyźnie kalendarza adwentowego, Niemczech, niemal od zawsze celebracja okresu przedświątecznego odbywa się również na ulicach. Oprócz tradycyjnych jarmarków świątecznych można podziwiać spektakularne instalacje odliczające dni do Bożego Narodzenia.

Popularnością cieszą się wizualizacje na reprezentacyjnych budynkach, zazwyczaj ratuszach. Okna są pięknie udekorowane, a każdego dnia kolejne okno specjalnie oświetlone. Ludzie zbierają się przed budynkiem, śpiewają pieśni adwentowe, spotykają się ze znajomymi i piją grzane wino. Co roku niemieckie miasta prześcigają się w tym, w którym z nich znajdzie się najbardziej okazały kalendarz – opowiada Edyta Pagel.

W latach 1997-2012 był nim największy na świecie wolno stojący adwentowy kalendarz w Lipsku, wysoki na ponad 800 metrów, a otwierane każdego dnia drzwiczki z niespodzianką miały dwa na trzy metry. Z kolei w 2019 roku za największy na świecie uznano kalendarz umieszczony na fasadzie apartamentowca w dzielnicy Berlina – Steglitz. Kolejne dni były odliczane świecącymi cyframi umieszczonymi w neonowych gwiazdkach – mówi
antropolog

Po II wojnie światowej słodki kalendarz adwentowy z Niemiec wraz z amerykańskimi żołnierzami trafił do Stanów Zjednoczonych, a stamtąd na cały świat. Oczywiście, w zależności od szerokości geograficznej przedświąteczne oczekiwanie przybierało nieco inny charakter. Kraje, które przyjęły zwyczaj kalendarzy adwentowych, dostosowały je do swojej kultury, upodobań społecznych związanych z prezentami i do reprezentatywnych, flagowych produktów, dzięki którym są rozpoznawane – tłumaczy ekspertka.

I wymienia: – We Francji popularny jest „calendrier de l ́Avent” w postaci 24 czerwonych woreczków z niespodziankami. Zazwyczaj są to kosmetyki, miniatury win, świece zapachowe, próbki perfum, słodycze. Wśród Anglików dużą popularnością cieszy się „advent calendar” z różnymi rodzajami i smakami herbat, opatrzony opisem parzenia, kalendarze z piwami kraftowymi, krawatami, kosmetykami, gadżetami z gier i filmów. W Szwecji „adventskalender” lub„julkalender” zawiera najczęściej niespodzianki w postaci słodyczy, ciastek, dodatków dekoracyjnych, jednak największą popularnością cieszą się kalendarze wykonane samodzielnie

Z kolei w Szwajcarii popularnymi prezentami są czekoladki, miniaturowe sery i wina. W Stanach Zjednoczonych, gdzie panuje prawdziwy kalendarzowy szał, małe prezenty są zdecydowanie najbardziej zróżnicowane i właściwie nie ma tu żadnych ograniczeń. Najczęściej są to jednak: zabawne figurki z przesłaniem, nietypowe słodycze (crazy sweet), miniaturki alkoholi, gadżety erotyczne, różne rodzaje czipsów czy sosów do grilla

Z PRZESŁANIEM I NA BOGATO

Od czasu pierwszego drukowanego kalendarza adwentowego z łakociami sporo się więc zmieniło. Choćby to, że kalendarz może być… wirtualny. Marki organizują w Internecie przeróżne akcje, oferując codziennie inne promocje i fanty, a kalendarze mają postać elektroniczną, na przykład aplikacji na telefon, ale też przybierają postać akcji charytatywnych.

Kalendarz adwentowy dostosował się do kultury masowej: wpisał we współczesny marketing i stanowi świetną okazję do reklamy produktów, marki czy określonej działalności – wyjaśnia antropolog i przywołuje przykłady z najwyższej półki

Za jeden z najbardziej ekskluzywnych, a jednocześnie najdroższych uważa się kalendarz przygotowany przez Porsche. Kosztuje milion dolarów! Mierzy 1,75 metra, jest wykonany z aluminium, ma podświetlone wnęki na prezenty i jest dostępny w ograniczonej ilości – wyprodukowano tylko pięć egzemplarzy z przeznaczeniem dla jednego klienta z każdego kontynentu

Oczywiście prezentami są ekskluzywne produkty z limitowanej serii Porsche, natomiast finałową niespodziankę stanowi 8,5-metrowy jacht motorowy wyceniony na 300 tysięcy dolarów. Jest jeszcze szansa nabyć ten kalendarz, ponieważ do tej pory sprzedano tylko jeden egzemplarz

Innym ekskluzywnym kalendarzem adwentowym jest ten stworzony przez markę Tiffany & Co z biżuterią w środku, za który trzeba zapłacić 112 tysięcy dolarów.

ZIMOWE ŚWIĘTOWANIE

Gody albo Szczodre gody – tak Słowianie nazywali dzisiejszy okres Bożego Narodzenia, czcząc w ten sposób narodziny boga Słońca – Swaroga. Okres późnojesienny nazywali zaś Przedgodami. Na tę tradycję nałożyło się chrześcijaństwo, które wprowadziło adwent, z łaciny „adventus”, czyli „przyjście”.

We wczesnym średniowieczu trwał już od 11 listopada, czyli dnia św. Marcina, później skrócono go do czterech tygodni. Mimo kościelnych nakazów nasi przodkowie potrafili sprawić, że cztery tygodnie poprzedzające Gwiazdkę były radosne i pełne bliskości.

WSPÓLNIE CZEKAMY NA ŚWIĘTA

Kalendarz adwentowy przypomina nam, że warto celebrować okres przedświąteczny i wprowadzać magiczną atmosferę Bożego Narodzenia na długo przed ozdobieniem choinki czy pakowaniem prezentów. A co najważniejsze, możemy to robić wspólnie – podobnie jak nasze prababki i pradziadkowie spędzać czas na radosnych spotkaniach w miłej atmosferze, piekąc pierniczki, lepiąc pierogi, robiąc upominki czy ozdoby choinkowe.

Nietypowym rozwiązaniem jest tzw. aktywny kalendarz adwentowy, coraz bardziej popularny w Niemczech i Szwajcarii. Mieszkańcy umawiają się na odwiedzenie każdego dnia o jednakowej porze jednego sąsiada, który
przygotowuje paczkę z upominkiem dla wszystkich.

Może to być ciasto, wino, słodycze. Ważniejsze od prezentu jest to, aby się spotkać, wspólnie celebrować czas oczekiwania na święta i sprawiać sobie przyjemność poprzez spotkanie ze znajomymi. To integruje, tworzy wspólnotę, jest doskonalą okazją do lepszego poznania się – mówi ekspertka.

Ale świetnym sposobem na kultywowanie takiej tradycji mogą być chociażby popularne firmowe wigilie. Chociaż w związku z pandemią nie mamy pewności, czy będziemy mogli gromadzić się w szerszym gronie – zawsze pozostaje rzeczywistość wirtualna. Dzięki komunikatorom można zorganizować gwiazdkowy wieczór ze znajomymi, którzy mieszkają w różnych częściach Polski i świata.

PRÓBA CIERPLIWOŚCI

Kalendarz adwentowy wpisał się w kulturę popularną, w której ważne jest sprawianie sobie i innym przyjemności, dawanie prezentów, rozpieszczanie się, a także tworzenie rzeczy spersonalizowanych – mówi dr Edyta Pagel. I dodaje, że ważny jest też inny aspekt: – Kalendarz stanowi próbę cierpliwości, stawiania sobie wyzwań, sprawdzenia „czy wytrzymam i nie otworzę wszystkich prezentów naraz?”

Dlatego ten element przedświątecznej tradycji nie jest zarezerwowany tylko dla dzieci, ale staje się coraz bardziej popularny także wśród dorosłych.
Dzięki drobnym gestom powoli tworzymy atmosferę świąt i stopniujemy ekscytację, możemy znów poczuć się jak dzieci.

Radosne oczekiwanie, które symbolizuje kalendarz adwentowy, wiąże się z niespodziankami, czyli czymś zaskakującym, nieprzewidzianym, co budzi pozytywne emocje. Kiedy dostajemy nawet mały upominek, czujemy się wyróżnieni, ważni, a obdarowując nim kogoś – wyrażamy sympatię i czujemy się lepiej – mówi dr Edyta Pagel.

Nigdy nie wiemy, co dostaniemy, gdy otworzymy kolejne okienko lub pudełeczko, a to wywołuje dreszczyk emocji,
także potrzebny w codziennym życiu

Już sama różnorodność kalendarzy adwentowych przyprawić może o zawrót głowy – do wyboru są słodkie, na przykład z czekoladkami, zdrowymi batonikami czy aromatycznymi herbatami. Do przedświątecznego dopieszczania idealne będą kalendarze urodowe – z pachnącymi kulami do kąpieli, na przykład w kształcie ośnieżonego miasteczka, z akcesoriami do paznokci i dla panów – typu Barber.

Najmłodszych ucieszą codziennie nowe przybory
szkolne z ulubionym kreskówkowym bohaterem albo… dinozaurami (dzieci uwielbiają je kolekcjonować). Wspólnie z bliskimi wypróbuj swoją silną wolę i sprawdź, jaką frajdę może sprawić odkrywanie każdego dnia tylko jednego okienka

Antropolog podkreśla, że codzienne małe upominki są preludium do tych, które otrzymamy w święta. Dzięki nim przyjemniej spędzamy czas oczekiwania, ale są także nagrodą dla nas w okresie przedświątecznych przygotowań.

Przecież to, jak spędzimy cały grudzień, znacznie wpływa na to, jak będziemy czuć się przy wigilijnym stole.

Dajmy więc sobie okazję do tych małych przyjemności, zarezerwowanych tylko dla nas. Na tym polega właśnie pozytywny wydźwięk tradycji związanej z kalendarzem adwentowym – podsumowuje dr Pagel.

###

IRME / Dr EDYTA PAGEL kulturoznawca, Wyższa Szkoła Biznesu, Mediów i Reklamy