CzłowiekEkologiaGospodarka

Gospodarka odpadami w służbie ekologii

Znalezione obrazy dla zapytania gospodarka odpadami
Gospodarka odpadami komunalnymi

Do niestabilności odpadowego prawa zdążyliśmy się już przyzwyczaić.

Resort środowiska od miesięcy pochyla się nad nowelizacją ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.

Jej zapisy zdają się po raz kolejny rewolucjonizować dotychczasowy – nomen omen – „porządek” w branży odpadowej.

Jedną z bardziej kontrowersyjnych propozycji jest zniesienie obowiązku regionalizacji w zakresie zagospodarowania bioodpadów, zmieszanych odpadów oraz pozostałości z sortowania i procesów mechaniczno-biologicznego przetwarzania, przeznaczonych do składowania.

Według ustawy nowelizującej, z obiegu wypadnie definicja „odpadów zielonych”, wrzucając je do jednego worka zwanego „odpadami ulegającymi biodegradacji”.

Zgodnie z nim, frakcja ta będzie obejmowała ulegające biodegradacji odpady pochodzące z ogrodów i parków, odpady kuchenne i spożywcze z gospodarstw domowych, gastronomii, zakładów zbiorowego żywienia, jednostek handlu detalicznego, a także porównywalne odpady z zakładów produkujących lub wprowadzających do obrotu żywność.

Odstąpienie przez ustawodawcę od dotychczasowego pojęcia odpadów zielonych (rozumianych jako odpady komunalne stanowiące część roślin pochodzące z pielęgnacji terenów zielonych, ogrodów, parków i cmentarzy, a także targowisk, z wyłączeniem odpadów pochodzących z czyszczenia ulic i placów), implikuje konieczność zmiany wszystkich przepisów, w których pojawiło się określenie „odpady zielone”.

Powrót do przeszłości

Jednak nie sama zmiana pojęciowa budzi największe zdziwienie.

Jak już wspomniano na wstępie, pomysłodawcy nowych przepisów proponują całkowite usunięcie z obszaru reglamentowanego bioodpadów, zmieszanych odpadów oraz pozostałości z sortowania i z procesów MBP.

To wywraca cały obecny system gospodarowania odpadami komunalnymi do góry nogami, ponieważ zakłada zniesienie regionalizacji.

Od „rewolucji śmieciowej” minęło blisko siedem lat, a szykuje nam się powrót do przeszłości.

Co prawda wiele środowisk samorządowych wielokrotnie podnosiło argumenty przeciwko regionalizacji, a mianowicie postępującą monopolizację, rosnące koszty „na bramie”.

Po latach Ministerstwo Środowiska przychyliło się do tej argumentacji, jednak w ocenie wielu praktyków branży, ujednolicenie systemu de facto wcale nie wpłynie na zmniejszenie kosztów, a raczej na ich ujednolicenie w całym kraju.

Wracając jednak do zagospodarowania odpadów biodegradowalnych, wedle proponowanych zapisów, instalacje takie będą mogły powstawać bez względu na wpisanie ich do do wojewódzkiego planu gospodarki odpadami.

O realizacji takiej inwestycji zdecyduje uzyskanie stosownych decyzji środowiskowych.

Co gorsza, resort środowiska nie proponuje żadnych wymogów, jakie musiałyby spełnić instalacje służące zagospodarowaniu bioodpadów – ani technologicznych, ani nawet w zakresie minimalnych mocy przerobowych.

Jest to niebezpieczne, gdyż obecne duże zakłady posiadające status RIPOK, zmuszone będą do konkurowania na rynku nawet z mikroinstalacjami.

Resort środowiska wobec nowych instalacji

W ocenie resortu, wybudowanie wielu instalacji na frakcję bio spowoduje, że nie będzie problemów z obecną nadpodażą tego wsadu.

Niestety ministerstwo nie wzięło zdaje się pod uwagę faktu, iż gros z tej części odpadów biodegradowalnych można byłoby zagospodarować w obecnych instalacjach.

Uniemożliwiają to jednak wcześniejsze, błędne decyzje związane z zaniżaniem mocy przerobowych istniejących RIPOK-ów na etapie tworzenia projektów wojewódzkich planów gospodarki odpadami bądź już ich opiniowania w MŚ.

Sztuczne ograniczenia w tym zakresie zamykają możliwość funkcjonowania wielu kompostowniom czy innym zakładom przetwarzającym biofrakcję, gdyż za przyjęcie odpadów powyżej wskazań zawartych w WPGO grożą eksploatatorom tych instalacji poważne sankcje.

Niemożność dostarczenia odpadów biodegradowalnych do zakładów pociąga za sobą decyzje lokalnych przedsiębiorstw odbierających odpady od mieszkańców o zaprzestaniu wywożenia od nich frakcji bio.

Wymusza to z kolei konieczność zagospodarowania przez mieszkańców we własnym zakresie i może to powodować problemy, tym bardziej, że lokalne PSZOK-i też nie chcą przyjmować od nich tego rodzaju odpadów.

Sytuacja taka miała miejsce m.in. w Sanoku.

Dziś w naszym kraju brakuje zaawansowanych technologicznie instalacji przekształcających frakcję bio – twierdzą eksperci z branży.

O ile do zbiórki odpadów zielonych społeczeństwo już przywykło, o tyle wdrożenie na terenie gminy zbiórki bioodpadów, zwłaszcza odpadów kuchennych, będzie wymagało sporo wysiłku.

Konieczna jest w tym względzie odpowiednia kampania informacyjno-edukacyjna. Przekonanie mieszkańców do segregowania bioodpadów to jedno. Nie można też zapominać o zapewnieniu odpowiednich mocy przerobowych w instalacjach spełniających kosztowne wymagania technologiczne dla tego strumienia.

Warto byłoby tez zadbać o wypracowanie skutecznych narzędzi wsparcia finansowego zarówno dla budowy, jak i modernizacji tych instalacji.

Trzecim filarem efektywnej gospodarki bioodpadami jest ułatwienie procesu certyfikacji kompostu. Dziś jest on nie tylko czasochłonny, ale również pociąga za sobą spore koszty.

Dlatego zakłady nie zawsze decydują się na certyfikacje swoich produktów. Warto jednak się tego podejmować, gdyż łatwiej przekonać mieszkańców do wydzielenia dobrego jakościowo surowca, to bowiem ich zaangażowanie przyczyni się do wytworzenia produktu, jakim jest nawóz.

Legislacja o bioodpadach

Cele przyszłych rozwiązań prawnych w zakresie bioodpadów wskazane zostały w Krajowym Planie Gospodarki Odpadami 2020.

Są to m.in. ograniczenie marnotrawienia żywności, wprowadzenie selektywnego zbierania bioodpadów z zakładów zbiorowego żywienia, zwiększanie świadomości społeczeństwa na temat właściwego gospodarowania odpadami ulegającymi biodegradacji, wprowadzenie (do końca r. 2021) we wszystkich gminach kraju systemów selektywnego odbierania odpadów zielonych i innych bioodpadów „u źródła” oraz zmniejszenie ilości bioodpadów kierowanych na składowiska.

Krótki czas na wdrożenie stosownych rozwiązań w gminach oraz przygotowanie technologiczne instalacji na wzrastający strumień frakcji biodegradowalnej to z pewnością duże wyzwanie.

Kilka zmian w ustawie wzbudziło też wiele emocji. Wśród nich wyłączenie z gminnego systemu odpadów pochodzących ze sklepów.

Związek Miast Polskich wskazał, że przyjęte rozwiązania „stanowią znaczące odstępstwo od uzgodnień ze stroną samorządową Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego, co sprawia, że proces konsultacji z partnerami samorządowymi staje się coraz bardziej iluzoryczny”.

Ten zapis nazwano „rozszczelnieniem systemu gospodarki odpadami”.

Otóż właściciele nieruchomości niezamieszkałych mogą, ale nie muszą przystąpić do gminnego systemu.

Mają na to 30 dni.

Co to oznacza w praktyce?

Sklepy mogą dowolnie wybierać spośród firm odbierających odpady.

Przedsiębiorcy najprawdopodobniej zdecydują się na najkorzystniejszą ofertę, samorządowcy nie będą mogli zrobić nic, a mieszkańcy?

Na ulicach spodziewać się mogą zwiększonego ruchu śmieciarek różnych firm.

Przyszłość zweryfikuje proekologiczny potencjał tego rozwiązania.

Obyśmy uniknęli czarnego scenariusza nowo powstających dzikich wysypisk śmieci.

Źródło: Technika Komunalna