CzłowiekEkologiaKlimatPrzyrodaŚrodowisko

Smog – czyli niewidzialny zabójca w miastach

Według danych WHO – Światowej Organizacji Zdrowia zanieczyszczenia powietrza zabijają co roku 6,5 mln ludzi na całym świecie.

W Polsce jest to blisko 50 tys. osób rocznie – szacuje Europejska Agencja Środowiska. To, co trafia do naszych płuc to coś przed czym  trudno się uchronić.

Nasz kraj zajmuje wysoką pozycję na liście najbardziej zanieczyszczonych w Europie. W roku 2016 WHO – Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała raport, według którego na 50 europejskich miast najbardziej zanieczyszczone smogiem, aż 33 jest z Polski.

W pierwszej piątce znajdują się Żywiec. Pszczyna, Rybnik i Wodzisław Śląski.

Dotyczy to zwłaszcza unoszących się w powietrzu drobnych pyłów o średnicy nie większej, niż 2,5 mikrometra (tysięcznej części milimetra), zwanych w skrócie PM2,5.

Zawierają one między innymi związki siarki i azotu, metale ciężkie oraz amoniak.

Według WHO ich stężenie nie powinno przekraczać 10 mikrogramów na metr sześcienny, norma europejska to – 25uq/m3.

Tymczasem w ostatnich latach w Polsce średni poziom tego rodzaju zanieczyszczeń to 27 uq/m3 – gorzej od nas wypadła tylko Bułgaria.

W wielu Polskich miastach wskaźnik ten przekracza 30 (Kraków), a nawet 40 uq/m3 (wspomniany wcześniej Żywiec, Pszczyna, Rybnik).

I są to tylko wartości średnie, co oznacza, że okresowo zanieczyszczenie bywa jeszcze większe.

Większość z nas nie ma pojęcia, jakim powietrzem oddycha, a nawet jeśli wiemy, że jest ono niezbyt dobrej jakości, często to lekceważymy.

W powszechnej opinii problem ten dotyczy przede wszystkim osób cierpiących na astmę i inne choroby układu oddechowego. Tymczasem zanieczyszczenia szkodzą wielu narządom naszego ciała.

Pozostaje zatem pytanie, co wdychamy i jakie są tego skutki:

* pył zawieszony (PM10 i PM2,5) – uszkadza płuca, podnosi ciśnienie krwi, zwęża naczynia krwionośne i drogi oddechowe, zwiększa ryzyko zawału serca i udaru mózgu, przenika do organizmu płodu i zaburza jego rozwój, może być rakotwórczy,

* lotne zanieczyszczenia organiczne (WWA), np. benzen (C6H6), czy benzo(a)piren C2OH12 – zwiększają ryzyko raka (zwłaszcza płuc), mają podrażniać skórę i oczy,

* ozon (O3) – uszkadza płuca, wywołuje kaszel i bóle w klatce piersiowej,

* dwutlenek siarki (SO2) – zwęża drogi oddechowe (zwłaszcza u osób chorych na astmę i małych dzieci),

* tlenki azotu (NOX) – mają działanie podobne do ozonu i dwutlenku siarki, poza tym wywołują zaburzenia rozwoju u dzieci,

* tlenek węgla (CO) – wywołuje niedotlenienie serca, mózgu i innych narządów, zwiększa ryzyko zawału serca i udaru mózgu,

* ołów (Pb) – uszkadza między innymi mózg, nerwy, kości, układ krwiotwórczy i odpornościowy, nerki i narządy rozrodcze.

Naukowcy uważają, że  małe cząstki metali unoszące się w powietrzu dzięki smogowi mogą zalegać w mózgu, powodując zwiększenie ryzyka zachorowania na chorobę Alzheimera.

Otóż, jak mówi dr med. Piotr Dąbrowiecki, specjalista chorób wewnętrznych, alergolog, przewodniczący Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na astmę, alergie i POCHP – zanieczyszczone powietrza, to temat ignorowany przez wiele osób.

Tymczasem związki obecne w atmosferze przekładają się na poważne problemy zdrowotne, które mogą prowadzić do śmierci.

Mówiąc zanieczyszczenie powietrza, mam na myśli obecne w naszym otoczeniu tlenki azotu, tlenki siarki i benzopiren, pył zawieszony, który wnikając do układu oddechowego wywołuje reakcję obronną organizmu w postaci przewlekłego zapalenia oskrzeli.

Układ oddechowy działa jak filtr, wychwytując cząstki zanieczyszczeń powietrza, usiłuje nie wpuścić ich do wnętrza organizmu.

Duże cząsteczki deponując w nosie, wywołują przewlekły nieżyt nosa, zapalenie krtani, następnie zapalenie oskrzeli i w końcu bardzo małe cząsteczki  (np. pył PM1-2,5um) mogą dostawać się do pęcherzyków płucnych , a stamtąd do krwioobiegu. Te są najbardziej niebezpieczne.

Nasilają zjawisko miażdżycy naczyń, przyczyniając się do wzrostu zachorowań na choroby układu sercowo – naczyniowego.

Razem z krwią trafiają do ośrodkowego układu nerwowego, co w dłuższej perspektywie nasila procesy neurodegeneracyjne.

Każdego roku w Polsce 44 764 osób umiera przedwcześnie z powodu zanieczyszczeń powietrza

Stanowi to około 10% wszystkich przyczyn zgonów w Polsce.

Liczba zgonów z powodu ekspozycji na zanieczyszczenia powietrza jest około 10 razy większa, niż liczba zgonów w wyniku wypadków drogowych.

Badania naukowe i dane epidemiologiczne wskazują, że przebywanie w środowisku o zwiększonym poziomie zanieczyszczeń powietrza może istotnie wpływać  na rozwój i dynamikę procesu uczulenia.

W ostatnim dziesięcioleciu nastąpił dwukrotny wzrost częstości występowania chorób atopowych  (alergicznego nieżytu nosa, astmy, atopowego zapalenia skóry), mimo że stężenia alergenów  pozostały w tym czasie na podobnym poziomie.

To niemożliwe, żeby doszło do zmian w strukturze genów odpowiedzialnych za rozwój alergii, zmieniło się środowisko, w którym żyjemy.

Alergeny powietrznopochodne, wnikając do układu oddechowego, mają na swojej powierzchni cząstki zanieczyszczeń  powietrza, które nasilają odpowiedź zapalną organizmu na alergeny. „Duet” alergen i zanieczyszczenia powietrza intensywniej stymuluje układ odpornościowy człowieka do reakcji obronnej na czynnik potencjalnie nieszkodliwy.

To przewlekłe zapalenie stoi u podstawy takich objawów, jak katar, kichanie, kaszel, czy duszności.

Z dekady na dekadę rośnie poziom zanieczyszczeń powietrza, a alergolodzy notują zwiększoną zapadalność na choroby alergiczne.

Dodatkowo wzrasta ilość zaostrzeń chorób alergicznych (np. astmy) w momentach, kiedy pomiary zanieczyszczeń powietrza notują swoje największe stężenie.

Najgroźniejsze zanieczyszczenia powietrza, to pyły PM10, PM2,5, tlenki azotu, ozon, tlenki siarki.

Narażenie na ozon może wywołać uszkodzenie śluzówki dróg oddechowych i zaburzyć kirens śluzowo – rzęskowy, zwiększając tym samym ryzyko wystąpienia zaostrzenia astmy, alergicznego nieżytu nosa, lub POCHP.

I jak dalej mówi dr Dąbrowiecki, najbardziej zagrożone są dzieci i osoby w starszym wieku.

To pod wpływem ekspozycji na zanieczyszczenia powietrza dzieci dwa razy częściej się przeziębiają, a jeśli chorują, to niedyspozycja utrzymuje się dłużej, niż u rówieśników z rejonów czystych ekologicznie.

Indukcja alergii i astmy to temat, który przez doktora został już wcześniej poruszony, ale warto wspomnieć, że płuca dzieci rozwijają się do 7-8 roku życia.

Później już tylko rosną razem z maluchem. Jeśli w tym okresie czynniki szkodliwe będą drażnić układ oddechowy, to zamiast 300 mln pęcherzyków płucnych powstanie ich zdecydowanie mniej, skazując młody organizm na jakąś postać niepełnosprawności oddechowej.

Z kolei osoby starsze z zaburzeniami przepływu powietrza przez układ oddechowy i z upośledzonym w związku z wiekiem systemem oczyszczania płuc stanowią grupę szczególnie wrażliwą na działanie zanieczyszczeń.

To, co zwykle wpadło do płuc, zalega i daje bodziec do rozwoju zapalenia oskrzeli.

Stąd też wiek chorych stanowi czynnik ryzyka rozwoju Przewlekłej Obturacyjnej Choroby Płuc – choroby, na którą umiera coraz więcej osób a Polsce i na świecie.

O Przewlekłej Obturacyjnej Chorobie Płuc ciągle mówi się zbyt mało, tymczasem cierpi na nią ponad 200 mln osób

Do roku 2030 choroba ta stanie się trzecią najważniejszą przyczyną zgonów na całym świecie, alarmuje WHO – Światowa Organizacja Zdrowia. Zostało udowodnione, że oddychanie zanieczyszczonym powietrzem zwiększa ryzyko zachorowania na POCHP.

W Polsce jest to głównie problem niskiej emisji. W styczniu roku 2017 liczba chorych z kaszlem i dusznościami wzrosła dwukrotnie.

To prawdopodobnie wynik smogu, jaki na początku roku wystąpił w wielu miejscach w Polsce.

Atmosfera bogata w zanieczyszczenia powietrza powoduje, że kobiety rodzą mniejsze dzieci, skłonne do alergii i przewlekłych chorób układu oddechowego, podkreśla dr Dąbrowiecki.

Również IQ tych dzieci jest relatywnie niższe, niż u niemowląt urodzonych przez mamy oddychające świeżym powietrzem.

Chorzy wiedzą, że zanieczyszczenia powietrza są szkodliwe. Niestety w praktyce ta wiedza nie skutkuje zmianą zachowań.

Spacer ulicą Marszałkowską w czasie natężonego ruchu samochodowego, nie wspomnieć o efekcie smogu, to zły pomysł dla małego organizmu.

Ale czy jest alternatywa? Warto, by osoby chore świadomie wybierały miejsca zamieszkania, a na czas odpoczynku wyjeżdżały w tereny czyste ekologicznie, lub poza obszary o dużym stężeniu zanieczyszczeń powietrza.

Świadomość powinna też owocować prawidłowymi nawykami w zakresie korzystania ze źródeł ciepła.

To, co wrzucamy do pieca wylatuje z komina, więc moje dzieci, ja, moi rodzice oraz sąsiedzi wdychamy zanieczyszczenia. Jednocześnie dziwimy się, że w tym roku tak często chorujemy.

To, czym oddychamy, w bezpośredni sposób wpływa na częstotliwość występowania chorób układu oddechowego i nie tylko.

Badania wykazały, że redukcja zanieczyszczonego powietrza w bezpośredni sposób poprawia sytuację zdrowotną mieszkańców.

Dublin przykładem na walkę ze smogiem

Przypadek Irlandii i miasta Dublin dobitnie pokazuje, że redukcja zanieczyszczeń spowodowała zmniejszenie chorób układu oddechowego i układu krążenia.

Spadła też ilość zachorowań na raka płuc i zgonów.

W Launceston w Australii w roku 2001 dzięki nowemu przepisowi  o poprawie jakości powietrza nastąpiła redukcja pylu PM10 o 38%, co spowodowało spadek ogólnej umieralności o 11,4%, w tym chorób układu krążenia o 17,9% oraz chorób układu oddechowego o 22,8%.

W okresie zimowym korzyści zdrowotne były jeszcze większe, bowiem umieralność na choroby układu krążenia spadła o 19,6%, a w przypadku chorób układu oddechowego o 22,9%.

Wbrew pozorom za fatalny stan polskiego powietrza nie odpowiada przemysł

Nasze fabryki, czy elektrownie zostały unowocześnione i szkodzą środowisku znacznie mniej, niż w latach minionej epoki.

Dziś ogromną rolę odgrywa tzw. niska emisja, czyli zanieczyszczenia pochodzące z domowych kominów i samochodów.

Przykładem mogą być wspomniane wcześniej rakotwórcze WWA. Jak mówi prof. Józef S. Pastuszka, kierownik katedry Ochrony Powietrza Politechniki Śląskiej, powstają one głównie w czasie spalania paliw stałych oraz resztek roślinnych i odpadów przy niedoborze tlenu – a tak się często dzieje w polskich domowych piecach, kuchniach kaflowych, czy kominach.

Aż 80% benzo(a)pirenu w Polsce powstaje wskutek ogrzewania budynków.

Smog w polskich miastach to przede wszystkim efekt przestarzałych pieców węglowych i niskiej jakości węgla, a także śmieci, które wrzucamy do pieców.

I nie ma prostego rozwiązania tego problemu, np. Kraków oferuje swoim mieszkańcom darmową wymianę pieców węglowych na gazowe, elektryczne lub olejowe. A od 1 września roku 2019 będzie tam obowiązywał całkowity zakaz palenia węglem, drewnem itd.

Poznań od wielu lat zwiększa liczbę budynków przyłączanych do sieci ciepłowniczej.

Niestety dla wielu Polaków najważniejsze są koszty ogrzewania, a te nie są małe

Dlatego na razie nie ma wielkiego zapotrzebowania na tzw. błękitny węgiel – bezdymne paliwo będące efektem prac naukowców z Instytutu Przeróbki Węgla w Zabrzu.

Analizy terenowe wykazały, że jeśli zastąpimy nim zwykły węgiel, jakość powietrza znacząco się poprawi.

Jednak takie paliwo jest droższe i jeśli państwo nie zacznie do niego dopłacać, nadal będziemy skazani na toksyczne dymy z kominów.

A to sprawia, że nawet na obszarach wiejskich, powszechnie uważanych za zdrowe – powietrze może być równie złej jakości jak w miastach.

Życie ludzkie jest bezcenne, natomiast z powodu smogu nasza gospodarka traci rocznie ogromne kwoty.

Z wyliczeń ekspertów Komisji Europejskiej wynika, że z powodu smogu Polska może tracić rocznie około 26 mld euro.

Koszty te obejmują nie tylko koszty prowadzenia w pełni zdrowego życia, ale także koszty bezpośrednie, które stanowią obciążenie dla gospodarki.

Bezpośrednie koszty ekonomiczne obejmują 19 mln utraconych dni roboczych co roku w wyniku chorób związanych z zanieczyszczeniem powietrza.

Na podstawie badania „Polacy o oszczędzaniu energii i energetyce”, z którego wynika że 22% obywateli rozważa zainstalowanie urządzeń umożliwiających korzystanie z odnawialnych źródeł energii w swoim domu – powiało optymizmem.

Bowiem osoby, które deklarują zainteresowanie OZE chcą wytwarzać energię głównie na potrzeby własne.

Najbardziej atrakcyjne w zakresie źródeł energii cieplnej dla 76% badanych są kolektory słoneczne.

W przypadku produkcji energii elektrycznej wskazywane są najczęściej instalacje fotowoltaiczne.

Od kilku lat popularność energetyki odnawialnej rośnie – zwłaszcza na tle innych źródeł energii. OZE jest najlepiej oceniane zarówno w wymiarze bezpieczeństwa, jak i perspektyw rozwoju.

Świadczy to o tym, że jesteśmy coraz bardziej świadomi ekologicznie.

Polacy ponadto wskazują OZE, jako najbardziej preferowany kierunek rozwoju elektroenergetyki. Udział OZE w Polsce wciąż się powiększa.

Według „Krajowego Planu Rozwoju Mikroinstytucji Odnawialnych Źródeł Energii do roku 2020” bazującego na rządowym Krajowym Planie Działań, do roku 2020 aż 2,5 mln prosumentów (osób produkujących i konsumujących energię elektryczna na własne potrzeby) będzie wykorzystywać mikroinstalacje OZE, w tym około 500 tysięcy instalacje fotowoltaiczne.

Niestety, niezmiennie, wśród osób zainteresowanych „zieloną energią” prym wiodą mieszkańcy terenów wiejskich (26%).

Drugie ważne źródło niskiej emisji, to samochody.

Pomysłów na rozwiązanie problemu miast jest kilka.

W centrach miast mają powstać tzw. strefy niskoemisyjne, do których mogłyby wjeżdżać tylko pojazdy spełniające rygorystyczne normy.

Polska też chce inwestować w samochody z napędem elektrycznym – i dobrze.

Wiele miast w Europie w niedalekiej przyszłości z całą pewnością ograniczy wjazd pojazdom spalinowym.

Np. Paryż zapowiedział, że do roku 2030 znikną wszystkie auta spalinowe – mówi Christophe Najdovski udzielając wywiadu rozgłośni France – Info, który w stolicy Francji odpowiada za transport.

W Paryżu 40% osób posiada samochód.

Dla porównania w Warszawie swoje własne auto ma aż 60% mieszkańców, a w Berlinie 36%.

Z punktu widzenia ochrony środowiska i zdrowia człowieka ważne jest też, a może i przede wszystkim dbanie o alternatywne systemy i środki transportu.

Samorządy coraz częściej inwestują w ekologiczne autobusy, tramwaje, metro, czy pociągi podmiejskie.

Również ścieżki rowerowe i dobrej jakości chodniki mogą pomóc, bowiem spacer, czy jazda na rowerze nadal są zdrowsze, niż siedzenie w samochodzie, zwłaszcza gdy oddychamy zanieczyszczonym powietrzem.

Pozostaje zatem pytanie, kto jest cichym zabójcą w mieście.

Odpowiedź jawi się prosta – to SMOG. Słowo smog powstało na początku XX wieku.

Zostało wymyślone sztucznie, jako połączenie angielskich słów „smoke” (dym) oraz „fog” (mgła). Jednak samo zjawisko jest o wiele starsze. Już w wieku XIII podejrzewano szkodliwość dymu i znano zjawisko tzw. mgły miejskiej, pojawiające się w wielu skupiskach ludzkich.

Typowy smog widoczny jest gołym okiem, można go również wyczuć

Nie ma konkretnego, z góry ustalonego składu, jednak jego komponentem jest mgła oraz zanieczyszczenia wytwarzane przez człowieka.

Z problemem smogu borykamy się już dziesiątki lat, ale tak naprawdę dopiero niedawno zaczęliśmy zyskiwać świadomość, jak groźne jest to zjawisko.

Sporo czasu zajęło nam zanim o smogu zaczęliśmy myśleć serio i na poważnie zauważyliśmy, jak duży jest to problem. Jednym z wielu takich elementów jest prezentacja mapy smogowej w Polsce.

Główny Inspektorat Ochrony Środowiska udostępnił aplikację na urządzenia mobilne.

Dzięki temu w prosty sposób możemy sprawdzić aktualne dane pomiarowe ze stacji dotyczących stężeń pyłu PM10, PM2,5, dwutlenku siarki (SO2), dwutlenku azotu (NO2), tlenku węgla (CO), benzenu (C6H6) i ozonu (O3).

Dodatkowo możemy ustawić możliwość otrzymywania powiadomień na telefon o przekroczeniach poziomów i alarmach zanieczyszczeń.

Można też wejść w witrynę powietrze.gios.gov.pl i w zakładce „Stan środowiska” wybrać możliwość „Monitoring jakości powietrza” i sprawdzić tam stan jakości powietrza. Wydaje się, że z każdym rokiem o smogu wiemy coraz więcej.

Może i faktycznie tak jest, ale w jakim stopniu cokolwiek robimy z tą wiedzą?

Wiemy skąd bierze się smog, co powoduje tak wysokie stężenie.

Może maski przeciwsmogowe za jakiś czas przestaną być elementem zimowej garderoby, a może staną się nieodłącznym elementem przez jeszcze dłuższą część roku. Oby tak się nie stało.

Tymczasem możemy poważnie zacząć myśleć o ich zakupie, bowiem warto zabezpieczyć się już teraz, żeby smog nie zaskoczył nas, jak zima drogowców.